Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
About Deviant Member ŁukaszMale/Poland Recent Activity
Deviant for 3 Years
Needs Premium Membership
Statistics 116 Deviations 304 Comments 4,752 Pageviews

Newest Deviations

Favourites

Friends

Watchers

:iconchouchoubabylove: :iconifihadthetime: :icondex91: :iconal-reem77: :iconaudividetace: :iconlacoopseitu: :iconraidee: :iconjackanselloughney: :iconmissnikaty: :iconkabuto943: :iconcaius90: :iconbearuthiel:

Groups

:iconchildrenoftheisles: :iconfantasy-heroes: :iconassassin-brotherhood: :iconnulla-e-reale:
 Po raz kolejny nadszedł moment pewnej refleksji związanej z zakończeniem kolejnego roku studiów. Teoretycznym zakończeniem, bo sporo jeszcze przede mną, nie mniej w powietrzu czuć już wakacyjną aurę co wyjątkowo mnie w tym roku nie cieszy..... wręcz przeciwnie, okropnie mnie martwi. Ale po kolei....

Wcale nie przesadzę jak powiem, że w moim życiu w ostatnich miesiącach wszystko się spierdoliło i to słowo idealnie oddaje stan całego tego gówna. Usłyszałem ostatnio, że życie ludzkie można podzielić na kilka sfer, które razem tworzą pewną harmonię, jednak z tą regułą, że zawsze przynajmniej jedna się sypie.... podział jest dość elastyczny, ale w moim przypadku można by to oddać mniej więcej tak: sfera rodzinna, sfera uczuciowa, sfera znajomych, sfera zdrowia i sfera studiów..... A więc do dzieła!

Sfera rodzinna jest najnudniejsza, bo tu właściwie żadnych poważniejszych problemów nie ma.... no chyba, że wezmę za problem fakt, że nie mam w zwyczaju dzielenia się z rodziną moimi problemami co w sytuacji takiej jak ta, gdzie jest ich mnóstwo jest dość trudne, bo coraz trudniej jest udawać, że wszystko jest w porządku, co samo w sobie zaczyna być męczące. Na całe szczęście na ratunek przychodzi tu sfera zdrowia.

Ze sferą zdrowia było najciekawiej (do czasu). Otóż od kilku miesięcy moimi towarzyszami codziennego życia są nieustające zawroty głowy. Problem, który już kiedyś przerobiłem teraz atakuje jakby ze zdwojoną siłą.... mnóstwo badań, mnóstwo problemów, mnóstwo nerwów.... jednak jest trop! otóż najprawdopodobniejszym winowajcą tego syfu jest kleszcz i wiążąca się z nim borelioza. Kłopotliwa sprawa, ale możliwa do zaleczenia, więc póki co pozostaje mi mieć nadzieję, że ostatnie badania to potwierdzą i będę mógł zacząć się leczyć. Wspominałem, że choroba sprzyja w maskowaniu swoich problemów przed rodziną, bo jak już nie jestem w stanie utrzymać na twarzy maski pogodności zawsze mogę powiedzieć, że po prostu gorzej się czuję.

Kolejna sfera to sfera znajomych. W moim przypadku mogę ją podzielić na dwie części; jedna to kumple z podwórka, druga ludzie ze studiów. Zacznę od tej pierwszej, bo przecież dłużej ich znam i chociażby dlatego należy się im pierwszeństwo. Mógłbym powiedzieć nihil novi, paczka trzyma się jak zwykle ostatkami sił i widać w grupie coraz większe podziały i jakieś niechęci. Ciężko mi ocenić, czy to dobrze, czy nie, więc przejdę od razu do moich studyjnych znajomych. Nie jestem w stanie jednoznacznie określić sytuacji z nimi. Kłopoty ze zdrowiem i wiążące si się z tym kłopoty na samej uczelni pokazały, że tak na prawdę na pewną grupkę, a ściślej mówiąc na pewną osobę mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy, co bardzo mnie cieszy. Również przekonałem się, że pozostałe osoby na moim roku, a nawet wykładowcy i znajomi z innych lat na prawdę angażują się w ten problem. Mnóstwo wsparcia i pomocy to w istocie to czego w tej sytuacji potrzebuję i jest to coś za co długo będę im dłużny....

Czas na sferę studiów! Właściwie sedno tej sprawy zostało powiedziane w poprzednim zdaniu. Przez kłopoty ze zdrowiem narobiłem sobie mnóstwo zaległości i teraz należy je jakoś nadrobić. Wszystko szło w dobrym kierunku, aż nastał dzień.... dzień, w którym na arenę weszła sfera uczuciowa i skutecznie uniemożliwiła mi skupienie się, poświęcenie się, a nawet myślenie o czymkolwiek innym.... mianowicie

Sfera uczuciowa! No tu już się spierdoliło wszystko co tylko spierdolić się mogło.... Moje największe obawy spełniły się i to z dokładnością niemal co do minuty i centymetra.... Rozjebało mnie to totalnie, nie mam najmniejszego pomysłu na to co ze sobą zrobić i jak walczyć z beznadziejnością tej sytuacji.... nie wiem, po prostu nie wiem.... może to jest po prostu trochę zbyt świeże i musi upłynąć trochę czasu, może warto by jednak z kimś o tym pogadać i nie gnieść tego tylko na własnej duszy. Bałem się tego od dawna, spodziewałem się tego od dawna, niemal wiedziałem, że dowiem się o wszystkim właśnie w tym miejscu i czasie, w którym się dowiedziałem, a mimo to był to tak gigantyczny szok, że do teraz mnie jeszcze trzyma.... Jakaś część mnie wciąż się łudzi, że jednak to nie jest to na co wyglądało, no ale nie oszukujmy się.... prawda może i jest bolesna, ale to jednak prawda....

Podsumowując..... jest źle..... bardzo źle...... nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było gorzej, więc tym bardziej dotkliwy jest fakt, iż nie mam żadnego pomysłu na wyjście z tej sytuacji. Czuję, że znalazłem się pod pewnego rodzaju ścianą, do której zbliżałem się od dawna.... to jest dokładnie taki sam moment kluczowy dla mnie jaki spotkał głównego bohatera mojej powieści..... I zaczynam się obawiać, że rozwiązanie tej sytuacji może być dla nas również to samo.....
  • Mood: Miserable
  • Listening to: Wintersun - Sadness and Hate

deviantID

Athaair
Łukasz
Poland
Athaair is the name taken from the irish word "athair" which means "father" but I like to translate it more as a "god".... I am the god of my own world.... literally. I have created my own fantasy world couple of time ago and I'm still upgrading it. I create new characters, new stories, new events, lifes and deaths.....

In normal life I'm less godlike.... I'm a common student of classical philology at University of Gdańsk passionate in ancient cultures which are mostly dead and long gone. I sometimes wish I could live in those times when values like honor and justice still meant something. In my studies I'm working mostly with ancient languages like Latin and Attic Greek. Both of them are in some way very beautiful but also difficult, sometimes very difficult, especially Greek which is very different from Polish. I am also studying Italian and I'm trying to learn Japanese....

Do I have an artistic nature? I don't know.... perhaps partially. Mostly I am a wanderer who is still looking for his own identity and place in this wierd world. I feel like I don't belong here..... to this world, to this time. But somehow I am here and if there is such a thing as my peace.... I will find it.....
Interests

AdCast - Ads from the Community

×

Comments


Add a Comment:
 
:iconari-aki:
Thanks for adding my work to your collection ^^
Reply
:iconathaair:
You're welcome :]
Reply
:iconamerpoison:
Amerpoison Mar 31, 2014  Hobbyist General Artist
Thank you for the fave :D
Reply
:iconathaair:
You're welcome :]
Reply
:iconrs-s:
RS-S Mar 12, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Thank you for adding my photograph to your collection "Statues". . . I greatly appreciate it. . .i, jako strona jest w języku angielskim i polskim. dziękuję. (Bok ... po przeczytaniu swój profil, chcę podzielić się z wami, że bardzo wielu z nas są wędrowcami ... obce aniołowie, zastanawiając się, jak my tu mamy ... być w pokoju, nie jesteś sam.) (I hope all of that is corrrect. . .google translated for me.
Reply
:iconathaair:
Translation is totally broken but I think I know what You mean :] I appriciate those words, thank You :]
Reply
:iconrs-s:
RS-S Mar 12, 2014  Hobbyist Traditional Artist
oh google. . .No, I disagree! . . .Be Well. 
Reply
:iconlokitheraven:
LokiTheRaven Mar 11, 2014   Photographer
thanks for the  :+fav: :aww: :thanks:
I appreciate it very much :squee: Here's a kiss for you, my love! 
I wish you a very nice day=) (Smile) LOL
Reply
:iconchouchoubabylove:
thanks^^
Reply
:iconathaair:
and I thank You for watch :]
Reply
Add a Comment: